środa, 29 maja 2019

Kolory

Dużo piję. 

Wytchnienie.

Najbardziej zawodzę siebie samego.

Przyjaciół nie mam. Tylko ten alkohol najróżniejszy.

Nienawidzę wszystkich, których kocham.

Jestem zepsuty.

poniedziałek, 20 maja 2019

Lunatykowanie

Nienawiść.

Zmęczenie.

Halucynacje?

Opuszczenie.

Ciężko mi się wyrazić.

Bardzo wyprany jestem z sił.

Jeśli przeżyję do końca maja...

Niech się to już skończy.

Rozpaczliwie i z utęsknieniem wypatruję spokojniejszych czasów. Już niedługo.

Trzeba mi wytrwać, a to trudne. Niesamowicie trudne.

niedziela, 5 maja 2019

Wstrząsy

 Leki przeciwbólowe przestały być środkami zażywanymi doraźnie.

 Biorę je każdego wieczoru.

 Nie wiem, co się dzieje.

 Kolejne przewidzenia. Cienie.

 Ból głowy. Stale. Zawsze przed snem.

 Nie wiem.

piątek, 3 maja 2019

Przerzuty

 Gorzej ze mną.

 Z rzadka zdarzają się przewidzenia. Książka przesuwa się w moją stronę po stole. Czarny, nieistniejący kot przebiega pod latarnią.

 Dużo częściej omamy słuchowe. Codziennie właściwie. Słyszę melodię dzwonka telefonu, zazwyczaj jednak budzika. Za pierwszym razem było to tak uporczywe, że nie wierzyłem, że inni tego nie słyszą. Sprawdzałem telefony, grzebałem w torebce mamy, wyłączyłem radio. Wciąż słyszałem piosenkę gdzieś za sobą. Tylko ja.

Czasami jest to stukot, uderzenia. Dość często słyszę mowę. Jestem przekonany, że telewizor jest włączony. Leżąc w swoim pokoju, słyszę rozmowy, czołówkę dziennika, głupie slogany. Otwieram oczy. Spomiędzy szpar w drzwiach nie widać poświaty telewizora. Jest północ. Wszyscy śpią.

 Nadal słyszę, jak ktoś mówi.

 Nigdy wcześniej nie doświadczałem czegoś takiego.

 Bez powodu czuję niekiedy ogromne, nagłe napięcie w całym ciele - nie atak paniki. Zwykły strach. Że jestem obserwowany, że zaraz coś się stanie. Zaraz coś zacznie mnie gonić.

 Wróciła fobia ciemności.

 Zwiększyła się agresja w stosunku do innych.

 Niektórym mam ochotę wepchnąć języki do gardeł.

 Dziś chciałem chwilami uderzyć dziecko.

 Większe napięcie. Nie mogę zdzierżyć obecności ludzi.

 Od pierdolenia i samej ich obecności boli mnie głowa. W ogóle, ciągle boli mnie głowa. Zawroty też mam.

 Jest wolne i powinienem się uczyć. Nie potrafię się skupić.

 Więc panikuję. Nienawidzę siebie. Mam wyrzuty sumienia co do jedzenia.

 Moje klasyczne koło nienawiści.

 Dziś znalazłem ostrą żyletkę i gdy w końcu zostałem sam, pociąłem swoje nogi. Nareszcie tak, jak trzeba. Porządnie.

 Gorzej ze mną.

 Nowe objawy mnie przerażają. Dziś, po raz pierwszy od dość dawna, pomyślałem o samobójstwie.

 Znów nie widzę przyszłości. Nie widzę rozwiązań. Nic.

 Psychoza. Bezsens.

środa, 24 kwietnia 2019

Ciernie

 Co za romantyczna koncepcja: widzieć w  lustrze jakieś pierwsze, ledwo widoczne zmarszczki i siwe włosy na wiele miesięcy przed pełnoletnością.

 Romantyzm.

 Nie wiem.

 Telefon zaufania. Pytania. Desperacja.

 Czy mogę? Czy mogę już?

 Na psychologa będę czekał jeszcze niecałe dwa lata. Będę musiał tam iść sam.

 Bo to nic takiego.

 Wiecie dobrze, że mówiłem rodzicom. Od dawna, nie jeden raz. Ostatnio zaś już tak nieśmiało, że niemal w żartach.

 Bo to dojrzewanie tylko. To błahe.

 Strasznie nie lubię słowa "błahe".

 Moją przyjaciółką jest wódka.

 Zgubna? Chwilowa? Może.

 Ale jednak tu jest.

 W przeciwieństwie do nich wszystkich.

 Wszyscy odeszli. Wszyscy.

 Zdarza się i tak.

 Stałem się nieznośny, to też nie mogę mieć im tego za złe.

 Chce mi się krzyczeć: jebać was! Jebcie się. Jebać was, ciebie i mnie.

 Istotnie, nie da się ze mną wytrzymać.

 Piję.

 Staram się głodować.

 Tnę się. Za słabo.

 Nawet w tym nie jestem dobry.

 Beznadziejny.

 Mam upodobanie w słowach na "ż".

 Jeśli jesteś tu dość długo, to wiesz, że zwykłem określać się mianem żałosnego.

 W końcu odkryłem jeszcze jedno słowo, którego mi bardzo brakowało, a które określa mnie nawet lepiej.

 Miałem je zawsze na końcu języka.

 Żenujący.

 Mam dość.




poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Chłosta

Obrzydliwą jestem istotą.

Dziwka.

Nikt nic nie wie.

Sinieją mi usta.

Czuję, że umieram.

Może ze wstydu. Z żałości i bezradności.

Ratujcie mnie.

W tym nie ma żadnej metafory.

Ratujcie, ratujcie, ratujcie.

poniedziałek, 4 marca 2019

Bez tytułu

Nienawidzę cię.

Nienawidzę cię tak bardzo.

Nie zasługujesz na nic, nie zasługujesz nawet na okruszyny.

Głódź się, głupia, obrzydliwa szmato.

Tnij się, debilu.

Gorszy od wszystkich. Pod każdym względem.

Zasługujesz na każde zło, skurwielu.

Ohydna dziwko.

Nie masz już nikogo. Oni nawet nie udają, że ich to obchodzi. 

TWÓJ NAJLEPSZY PRZYJACIEL MA CIĘ GŁĘBOKO W DUPIE.

JESTEŚ KURWA SAM.

I DOBRZE.

***

Panie, ratuj.