sobota, 8 lutego 2020

Przewrót

Czuję się jakby ktoś wrzucił mnie do pralki na nieustanne wirowanie.

W ciągu jednej godziny odczułem każdą emocję.

Czuję się jak takie pranie właśnie. Wirowane, wymięte, wykręcane, trzepane, w końcu wyprasowane.

Czuję wreszcie ulgę.

To może być miłość. Z jego strony jest absolutnie prawdziwa.

Z mojej - pokręcona. Wirowana.

Ale będę próbować.

Przed Alkiem jeszcze tysiąc przeszkód, ale jesteśmy na chwilę w szczęśliwym miejscu, gdzie częściowo życie się ułożyło, uspokoiło.

A ja uczę się kochania.

sobota, 1 lutego 2020

Dym

Rozpadam się.

Czuję się niewystarczająco dobry we wszystkim, co robię.

Czuję, że nic nie potrafię.

Straciłem energię i ochotę na cokolwiek.

Zawsze ceniłem sobie pracowitość i wiele rzeczy można było o mnie powiedzieć, ale nie można mnie było oskarżyć o lenistwo.

Teraz nie robię nic.

Czuję się źle. Bardzo źle.

Nic nie umiem. Jestem przeciętny. Może nawet gorzej.

Nie mam przyszłości. Tego się boję. Że mój plan nie wypali, bo nie zasługuję. Jestem zwykły. Niespecjalny. Nudny. Żałosny. 

Jestem pełen złości. Jestem wściekły. Nienawidzę wszystkich wokół, co do jednego. To oni są nudni. To oni mnie zarazili. To oni wręcz unosili się swoim lenistwem. To ja byłem dziwny ze swoimi staraniami. Oni są poniżej przeciętnej. Oni mnie ciągną w dół. Oni są tacy zwykli, irytujący, niezdrowi.

Mógłbym ich oskarżać, jasne. Ale wiem, że to moja wina. To ja ciągnę się w dół.

Boję się. Jestem przerażony. Jestem sparaliżowany. Nie chcę przyszłości. Nie wyobrażam sobie nawet przeżyć kolejny tydzień. Wszystkiego jest za dużo.

Jest też Alek. 

Mówią, że jeśli musisz zastanawiać się czy to miłość, to to nie jest miłość.

Cholera.

Bardzo nie chcę być tu gdzie jestem. Nie daję rady w tym łóżku, w tym domu, w tej szkole, z tymi ludźmi, w tym mieście, w tym kraju.

Wszystko mnie nuży, krzywdzi, boli. 

Stoję przed lustrem i myślę, że zdecydowanie muszę się zabić.

Co innego robić?

W całym życiu miałem do tego różne powody. Nienawiść do siebie, chęć śmierci, brak poczucia kontroli. Teraz nie chcę śmierci, po prostu nie potrafię dalej żyć.

Czy to zrobię? Pewnie nie, ale ciąży to na mnie tak samo jak wtedy. Jak ostatnio.

Nie widzę wyjść.

Boję się umierać.

Życie jest równie przerażające.

Poza tym jeszcze myślę, że muszę być zawsze sam. Nie sądzę, że umiem kochać.

Nie mam pojęcia co robić.



Oczy

Może naprawdę muszę się zabić.

niedziela, 26 stycznia 2020

Kurz

Jest coraz gorzej, nie wiem co robić i boję się.

Dawno nie byłem tak rozdarty i bezradny.

czwartek, 2 stycznia 2020

Koniec

Nic nie będzie dobrze.

Alek idzie na oddział psychiatryczny.

Mam wszystko gdzieś.

Sznyty od nadgarstków po łokcie.

Niech sobie zauważą.

Mam to gdzieś.

Czas

Minął kolejny rok.

Wydaje mi się, że tamtego nie podsumowałem. Zrobię to teraz, na szybko.

Lubię mieć porządek.

2018 był okej. Najlepszy ze wszystkich lat, odkąd tu jestem. Dobry czas prawie od początku aż do jesieni. Po prostu spokój. Wspaniałe wakacje. Późną jesienią sporo stresu. Mocny powrót do okaleczania. Mimo wszystko nie było źle. Doskonale wiem już, jak może wyglądać zło. Dlatego w porównaniu z innymi 2018 wychodzi naprawdę dobrze.

Rok 2019.

Nie wiem.

Nie był najgorszy. Nie próbowałem się zabić. 

Jeśli jakiś rok oprócz 2017 znów zaliczy się do tego kryterium, to na pewno nazwę go co najmniej słabym.

2019 był średni. Wydarzyło się trochę gówna.

Praktycznie od początku zapłonąłem ogromną nienawiścią do swojego ciała.

Trochę przegłodowałem. Trochę się ciąłem. 

Właściwie, będąc szczerym, muszę powiedzieć, że cały rok się trochę ciąłem. 

Czasem trochę bardzo.

To prawda. To gówno akurat wróciło.

Moim charakterem też nie byłem, nie jestem zachwycony. Ciągłe karanie się. Było ciężko.

W maju szczególnie wielki stres i napięcie z jakiegoś powodu. Halucynacje z przemęczenia. Niezłe jazdy.

Pod koniec zacząłem już pić, żeby jakoś zbić to napięcie. Cały czerwiec piłem. Cały lipiec piłem.

W sierpniu alkohol zrobił ze mnie zwierzę i na jednej imprezie straciłem trochę godności. 

To było ciekawe.

Mogło dojść do czegoś więcej, ale zacząłem trzeźwieć.

Moralniak był piekielnie długi i bolesny.

Potem był wrzesień. Było tak sobie, ale coś wisiało w powietrzu.

Alek. Znaliśmy się od roku, ale wrzesień przyniósł coś nowego. Zauważalne zmiany w jego zachowaniu.

Zainteresował mnie.

Koniec października przyniósł wyznanie z jego strony.

Długo nie mogłem w to uwierzyć.

Myślałem, że sobie żartuje. Bo mnie nie da się kochać. Nie mogę się nikomu podobać. Jestem obrzydliwy. Jestem chujem.

Dlatego to był taki szok.

Bardzo mnie zainteresował.

Poszliśmy na kilka randek.

Śpieszyło się nam.

Resztę już opisałem. Zjebałem.

Minął już jakiś czas, odkąd zahamowałem. To była jednak dobra decyzja. Na ten moment wiem, że chcę z nim być.

Kiedy byłaby najlepsza okazja, żeby mu to powiedzieć? 

W Sylwestra.

Czy spędziliśmy go razem?

Nie.

Przyczyna jest ukryta za długą i głupią historią, nie ważne. Ważne że to był naprawdę słaby Sylwester.

Upiłem się, trochę pociąłem, znów upiłem. Nie oglądałem fajerwerków.

Czasami jest mi smutno.

I tak oto mamy 2020. Podoba mi się. Parzysty.

Zapytam Alka gdy tylko go zobaczę czy jeszcze chce robić cokolwiek z takim człowiekiem jak ja.

Będzie fajnie, jeśli odpowie twierdząco.

Nie wiem, czy to będzie dobre. Może być toksyczne. Na pewno sprawię mu dużo przykrości. Na pewno mi będzie przykro. Możliwe nawet, że nie potrwa to długo.

Ale ja tego chcę. Jestem zakochany. Umiejętność myślenia wygasa jeszcze bardziej niż zwykle.

W tym roku zamierzam iść na terapię.

Moje problemy wciąż wydają się czasem błahe, ale bywają dni, kiedy nie potrafię funkcjonować.

A fajnie chyba byłoby być normalnym.

Tak czy siak, do tego czasu mam jeszcze osiem długich miesięcy.

Dożyję?

Zobaczymy. 

Były w tym roku momenty gdzie samobójstwo brzmiało jak świetna opcja, ale nie mogę tego porównywać z tym, co było kiedyś.

Może nie potrzebuję terapii.

Nie jest tak źle.

Nie wiem.

Wiem, że zacząłem tu pisać w 2016 roku.

Wciąż wracam.

Kiedyś może się stąd wyrwę.

Marzę, że zobaczycie mnie gdzie indziej.

Na półkach księgarni.

Tak. Takie jest moje wielkie marzenie.

Spełnienia marzeń.

Oby ten rok nas nie zabił. Oby był dobry.

Szczęśliwego nowego roku.