czwartek, 18 czerwca 2026

Przesiedziałem dwie godziny w kącie pokoju, starając się nie płakać.

Nie lubię swojej pracy, ale wolne dni są jeszcze gorsze.

Zaciskałem powieki. Zasłaniałem usta ręką, nie chcąc wydawać żadnych dźwięków, mimo że dziś nikogo nie ma w domu.

Jestem nikim. Wydmuszką człowieka.

Na miasto spadł deszcz.

Wytarłem notes z kurzu. Ten, w którym miała być powieść.

Ten, w którym ostatnia próba pisania jest ze stycznia.

Posiedziałem nad pustymi kartkami. Narysowałem rybę w krawacie. Wyjrzałem za okno. Nadal padało.

Napisałem trzy zdania. Skreśliłem.

A potem, siedemnaście razy:

nie mogę 

nie mogę

nie mogę

...

Na niebie pojawiła się tęcza.

Nie wiem, co to znaczy.

Już nie wierzę w znaki.

Wyrwałem kartki z notesu. 

Dzisiaj wcześniej pójdę spać.

niedziela, 15 marca 2026